•   Wednesday, 12 Aug, 2026
  • Contact

Triumf Kubusia Puchatka

Książki te dały Anglii i całemu anglojęzycznemu światu coś w rodzaju odrodzenia po koszmarach Wielkiej Wojny. Film o autorze i jego biografii nosi tytuł „Goodbye Christopher Robin” (2017). To znakomity spektakl o historii, która sięga traumy autora z czasów wojny. Przez lata pracował nad tym, aby zmusić opinię publiczną do stawienia czoła strasznej prawdzie. Pisał jednak dla publiczności, która chciała o niej zapomnieć. Odpowiedź znalazł w wyobraźni swojego syna Christophera.
Musimy zrozumieć kontekst. Przed Wielką Wojną dekady były okresem jednych z największych postępów technologicznych i społecznych w historii ludzkości. Tempo rozwoju technologicznego zapierało dech w piersiach. Krajobrazy miast zmieniały się dramatycznie, budynki wznosiły się ku chmurom. Stal umożliwiła budowę mostów w niespotykanym dotąd stopniu. Elektryczność rozświetlała ciemność. Telefonia na nowo wynalazła komunikację. Lot stał się możliwy.
Pod koniec XIX wieku narodziła się ideologia, głosząca, że ​​pokój i dobrobyt są nieuniknione, ponieważ ludzkość w końcu zrozumiała sekret wielkich społeczeństw. Imperium angielskie znajdowało się u szczytu potęgi i wydawało się, że nic nie może przerwać marszu postępu. Można to odczuć w całej literaturze tamtych czasów – wszechobecny nacisk na perfekcjonizm w sprawach ludzkich.
Wybuch Wielkiej Wojny zrujnował wszystko. Ukazał, w sposób odczuwalny przez każdą społeczność i rodzinę, przerażającą brutalność nowej technologii w rękach mężów stanu, którzy nie mieli pojęcia, co robią. Rozlew krwi był szokujący. Podobnie jak sposób, w jaki wojna zmusiła do służby całą ludność cywilną w każdym kraju Europy, a także w Ameryce.

Milne urodził się w Londynie i uczęszczał do szkoły prowadzonej przez ojca, studiował matematykę w Trinity College w Cambridge i pracował jako asystent redaktora i współpracownik magazynu humorystycznego „Punch”. Zgłosiwszy się na ochotnika do wojny – i tak zostałby powołany – to doświadczenie zmieniło go na zawsze. W lipcu 1916 roku został wysłany na front zachodni we Francji, gdzie służył jako oficer łączności w początkowej fazie bitwy nad Sommą, jednej z najkrwawszych bitew wojny. Do jego obowiązków należało układanie i konserwacja kabli telefonicznych w niebezpiecznych warunkach, czasami na lub w pobliżu linii frontu i ziemi niczyjej.
Był świadkiem ciężkich walk i dużych strat. Zginęli bliscy przyjaciele. Jeden z nich, Ernest Pusch, został rozerwany pociskiem podczas siadania do herbaty. Brat Puscha został później zabity przez snajpera. Przynajmniej raz jego oddział podjął próbę ataku, która została odcięta ogniem niemieckich karabinów maszynowych. Żaden z żołnierzy nie zbli- żył się na odległość mniejszą niż 20 jardów (ok. 18 metrów) do niemieckich okopów. W tej akcji batalion stracił dziesiątki zabitych i ponad 100 rannych.
W listopadzie 1916 roku, gdy batalion znajdował się w spokojniejszych okopach w pobliżu Loos (po wycofaniu z głównych walk nad Sommą), Milne zachorował na gorączkę okopową, bakteryjną infekcję przenoszoną przez wszy łonowe, powodującą nawracającą wysoką gorączkę i długotrwałe osłabienie. Został ewakuowany do Anglii i spędził tygodnie w szpitalu. Po wyzdrowieniu został wysłany do Ministerstwa Wojny, a konkretnie do jednostki wywiadu wojskowego/propagandy, gdzie pisał materiały propagandowe. Innymi słowy, kłamał.
Później opisał to doświadczenie w ostrych słowach, pisząc, że sprawiło, że „prawie zrobiło mu się niedobrze z powodu koszmaru psychicznego i moralnego upadku”. Jak każdy, doświadczył skrajnego „szoku pociskowego”, obecnie zwanego PTSD, który nie jest chorobą, lecz traumą zrodzoną z moralnego horroru. Nic z tego nie miało sensu. Nigdy nie ma. Później desperacko próbował wykorzystać swój talent, by opisać, wyjaśnić i ostrzec. Nie znalazł odbiorców i cierpiał z tego powo-du. Przygnębiony i zagubiony, rzucił się w wir ojcostwa. Każdy rodzic doskonale rozumie, co widział w swoim synku. Widział nowy początek, nowe życie narodzone w niewinności i gotowe na wspaniałe życie. Dziecko zostało oszczędzone traumy związanej z ojcem. Ojciec zrozumiał, że jego głównym zadaniem jest inspirowanie świata poprzez życie syna.
Dokładniej, on i jego syn wymyślili magiczne światy fantasy z pluszowych zabawek. Stworzyli spokojną, szczęśliwą i różnorodną społeczność przyjaciół, pełną ekscentryczności i przygód. Czując, jak to doświadczenie stało się źródłem jego uzdrowienia, Milne porzucił pisanie przerażających opowieści wojennych i zwrócił się w innym kierunku, ku celebrowaniu niewinności dzieciństwa.

Z zabawek jego syna wyrósł Kubuś Pucha-tek, a także Prosiaczek, Kłapouchy, Maleństwo, Tygrysek, Sowa i Królik.
Miejsce akcji, Stumilowy Las, zaczerpnięte jest z lasu Ashdown w pobliżu wiejskiego domu rodziny (Cotchford Farm) w East Sussex.
Milne po raz pierwszy przedstawił postać misia w wierszu „Teddy Bear” (w magazynie „Punch” i zbiorze poezji „When We Were Very Young”) z 1924 roku. Pierwsze pełne opowiadanie, „The Wrong Sort of Bees” (o próbie Puchatka dosięgnięcia miodu balonem), ukazało się w London Evening News w Wigilię Bożego Narodzenia 1925 roku. Następnie ukazały się główne książki, wszystkie zilustrowane przez E.H. Sheparda, którego rysunki, częściowo oparte na misiu jego własnego syna, stały się nierozerwalnie związane z tekstem.
Ton jest łagodny, humorystyczny i pow-ściągliwy – pełen gier słownych, dosłownej logiki i małych „przygod”, które celebrują codzienną wyobraźnię. Główne dzieła ukazały się w połowie lub pod koniec lat 20. XX wie-ku.
Książki odniosły natychmiastowy sukces komercyjny i krytyczny. Kubuś Puchatek szyb- ko sprzedał się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy w Wielkiej Brytanii i 150 000 egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych do końca 1926 roku. Pozostają nieprzerwanie w druku, zostały przetłumaczone na ponad 50 języków (w tym łacińską wersję, Winnie ille Pu, która trafiła na listę bestsellerów New York Timesa) i sprzedały się w wielu milionach egzemplarzy na całym świecie.

Sprzedaż gadżetów rozpoczęła się wcześnie (Stephen Slesinger nabył prawa w latach 30. XX wieku). Disney uzyskał licencję na postacie w 1961 roku, wydał pierwszy krótkometrażowy film animowany w 1966 roku („Kubuś Puchatek i miodowe drzewo”) i zbudował ogromną globalną franczyzę filmów, programów telewizyjnych, atrakcji w parkach rozrywki i produktów, które uczyniły Puchatka jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci na świecie.
Oryginalne pluszowe zabawki są eksponowane w Bibliotece Publicznej w Nowym Jor-ku. Książki te wpłynęły na późniejsze dzieła (w tym „Tao Puchatka” Benjamina Hoffa), dyskusje filozoficzne i kulturę popularną; spotykały się również z krytyką współczesną lub wykorzystywaniem politycznym (np. w memach).

Dlaczego to ma znaczenie w naszych czasach? Ostatnie sześć lat, począwszy od nieudanej reakcji na pandemię, było analogiczne do naszej Wielkiej Wojny: obiecana eradykacja choroby stała się atakiem na podstawowe prawa i wolności, kończącym się biologiczną inwazją zrodzoną z laboratoryjnej nauki. Zakończyła się traumą.
Dzięki dzieciom dorośli mogą znaleźć ucieczkę od traum życiowych. To jedno z największych błogosławieństw posiadania dzieci. Dają one nadzieję, że życie może zacząć się od nowa, świeże i nieskażone grabieżą i okrucieństwem świata. Dają wgląd w możliwą radość. Kubuś Puchatek w szczególności celebruje drobne radości życia domowego i własnego otoczenia, jedynej rzeczy, którą ostatecznie możemy kontrolować.
Milne znalazł odpowiedź na traumę i podzielił się nią ze światem. Jego twórczość pozostaje dla nas tak świeża i aktualna, jak w dniu, w którym została napisana. Wszyscy potrzebujemy Stumilowego Lasu w naszym życiu.

Jeffrey A. Tucker/The Epoch Times

Jeffrey A. Tucker jest założycielem i prezesem Brownstone Institute oraz autorem tysięcy artykułów w prasie naukowej i popularnej, a także 10 książek w pięciu językach, ostatnio „Liberty or Lockdown”. Jest także redaktorem „The Best of Ludwig von Mises”. Prowadzi codzienną kolumnę o ekonomii dla The Epoch Times i szeroko wypowiada się na tematy ekonomii, technologii, filozofii społecznej i kultury. Można się z nim skontaktować pod adresem tucker@brownstone.org
Poglądy wyrażone w tym artykule są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy „The Epoch Times”.

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: